Przejdź do głównej zawartości

Z codzienności życia

Otóż wydarzyło się...
  • oddałem buty do reklamacji - sukces, bo zrobiłem to dosyć szybko
  • złożyłem wniosek o nowy dowód -sukces, czekałem zaledwie pół godziny (w tym 20 minut aż zapali się światełko po wyjściu dwóch petentów z pokoju w USC)
  • pojechałem na egzamin poprawkowy - o sukcesie tu nie napiszę, po prostu nie zmieniło się nic (prawdopodobnie w plecy :( ), głupi jestem i leniwy
  • rozpocząłem kurs fotografii cyfrowej - może być nawet fajnie
  • popsułem pokrętło przy wannie - w sumie samo odpadło (zmęczenie materiału)
  • video wkręciło mi jedną kasetę - zobaczymy czy da to się coś z tym zrobić... oby
  • kupiłem skrzynkę narzędziową i różne bzdury, w sumie lubię kupować różne rzeczy

Czyli w sumie nic ciekawego się nie wydarzyło, nic budującego przynajmniej.

Jest jednak coś co trzyma moją osobowość jako tako w całości,
 ktoś niesamowity...
Osoba, która swoją obecnością w moim życiu dodaje szczyptę
prawdziwego szczęścia.
Osoba, z którą chcę dzielić moje dni, tylko czuję, że czasem
jestem taki nieczuły.
Zbyt obojętny.
Kocham Ją i zawsze za Nią tęsknię.

Komentarze

  1. Anonimowy12:40 PM

    Używasz jeszcze wydeło ? Ja oddaje laptopa na serwis, jak ty buty :) ehhh, ... marudze

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy8:08 PM

    wydelo uzywalem bo pewna znajoma Tomka ma na tej kasecie wesele i chciala miec kopie na DVD, a tu zonk.
    Jest jeszcze nadzieja :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Siedzę....

Jak wspomniałem wyżej... siedzę i nic więcej nie robię. Do sklepu nikt nie wchodzi , od dwóch godzin siedzę i nic, nawet głupiej płytki nie sprzedałem za 50 groszy... Siedzę i trochę się nudzę słuchając tandetnego radia (jedynego, które dobrze odbiera) i piszę tego posta, aby wyrazić to, że siedzę. Pomyślałem, że to dobry sposób na odbicie się od nudy siedzenia. Jestem co prawda leniwy, jestem mało-twórczy, uwielbiam nic nie robić, ale... No właśnie to jedno, ale... We wszystkim jest zawsze jakieś "ale", "ale nie miałem czasu...", "ale przecież ty się mylisz..." "ale..." i tak bez końca, ale już nie wytrzymuje, ile można nic nie robić. Rzeczywiście te słowa brzmią jak jakieś brednie, bo tak mają brzmieć. Nie czytajcie tego, a jak przeczytaliście... no cóż to przeczytaliście.

Kolejna notka tego samego dnia...

Czyli znowuż jak w tytule. Coś już sprzedałem... sukces... raczej nie. Co się zmieniło od ostatniego razu? Otóż obsłużyłem kilku klientów, którzy zadeklarowali zakup jakiegoś sprzętu we wrześniu, ale mnie to już nie bardzo interesuje. Koniec sierpnia i znikam. Ryzykownie biorąc pod uwage studiowanie i brak kasy, ale (znowu dzisiaj pojawia się to "ale") już dłużej chyba tu nie wyrobię. Poza tym w moim mieście nie ma szans na zbyt błyskotliwą karierę. Od dwóch i pół roku uczestniczę w pajęczynie wzajemnych powiązań, każdy każdego zna, każdy każdemu winien jest jakąś przysługą. Całe miasto jest "skorumpowane", w każdym bądź razie nie chodzi tu o przekupstwo, ale o wyświadczanie przysług, aby kogoś ze sobą związać, żeby on też nam był winien kiedyś przysługę. Może jeszcze coś później dopiszę....