Czyli znowuż jak w tytule. Coś już sprzedałem... sukces... raczej nie. Co się zmieniło od ostatniego razu? Otóż obsłużyłem kilku klientów, którzy zadeklarowali zakup jakiegoś sprzętu we wrześniu, ale mnie to już nie bardzo interesuje. Koniec sierpnia i znikam. Ryzykownie biorąc pod uwage studiowanie i brak kasy, ale (znowu dzisiaj pojawia się to "ale") już dłużej chyba tu nie wyrobię. Poza tym w moim mieście nie ma szans na zbyt błyskotliwą karierę. Od dwóch i pół roku uczestniczę w pajęczynie wzajemnych powiązań, każdy każdego zna, każdy każdemu winien jest jakąś przysługą. Całe miasto jest "skorumpowane", w każdym bądź razie nie chodzi tu o przekupstwo, ale o wyświadczanie przysług, aby kogoś ze sobą związać, żeby on też nam był winien kiedyś przysługę. Może jeszcze coś później dopiszę....
... po paru piwach,
nawet komar może stać się spadającą gwiazdą...