Przejdź do głównej zawartości

Rozmowa z ....

Żartujesz chyba sobie z życia koleżko. Nie masz żadnych ambicji, wszystko masz gdzieś, co ty robisz?
Żyję.

Ty to nazywasz życiem. Czy, aby nic Tobie w głowie się nie pokiełbasiło? Czemu nie biegasz? Inni już dawno Cię wyprzedzili, czemu nie nadążasz?
Nie chce mi się. Nie lubię biegać.

Czy ty w ogóle przejawiasz jakąś inicjatywę? Czy stworzyłeś ostatnio coś kreatywnego?
hmmm... nie wiem....

No widzisz, to chyba na tyle...
Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa

O widzę, jakiś opór, w końcu się postawiłeś. To ciekawe, dawno nic takiego u Ciebie nie zauważyłem?
To dlatego, że znam Ciebie...

Dlatego, że znasz mnie postawiłeś się, czy dlatego, że znamy się ja nie zauważyłem Twojego rozpychania się łokciami?
Nie udawaj, że nie wiesz o czym do ciebie mówię.

Już myślałem, że jest jakaś nadzieja... a może jednak potrafisz inaczej? Może potrafisz przeciwstawić się nieznanemu?
Wolę nie ryzykować, tak jest dobrze.

Dobrze jest nie starać się? Nie wychylać, nie walczyć? Ty chyba żartujesz?
Czy ja wyglądam jakbym żartował

Nie widzę Cię, potrzebowałbym lustra...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Siedzę....

Jak wspomniałem wyżej... siedzę i nic więcej nie robię. Do sklepu nikt nie wchodzi , od dwóch godzin siedzę i nic, nawet głupiej płytki nie sprzedałem za 50 groszy... Siedzę i trochę się nudzę słuchając tandetnego radia (jedynego, które dobrze odbiera) i piszę tego posta, aby wyrazić to, że siedzę. Pomyślałem, że to dobry sposób na odbicie się od nudy siedzenia. Jestem co prawda leniwy, jestem mało-twórczy, uwielbiam nic nie robić, ale... No właśnie to jedno, ale... We wszystkim jest zawsze jakieś "ale", "ale nie miałem czasu...", "ale przecież ty się mylisz..." "ale..." i tak bez końca, ale już nie wytrzymuje, ile można nic nie robić. Rzeczywiście te słowa brzmią jak jakieś brednie, bo tak mają brzmieć. Nie czytajcie tego, a jak przeczytaliście... no cóż to przeczytaliście.

Kolejna notka tego samego dnia...

Czyli znowuż jak w tytule. Coś już sprzedałem... sukces... raczej nie. Co się zmieniło od ostatniego razu? Otóż obsłużyłem kilku klientów, którzy zadeklarowali zakup jakiegoś sprzętu we wrześniu, ale mnie to już nie bardzo interesuje. Koniec sierpnia i znikam. Ryzykownie biorąc pod uwage studiowanie i brak kasy, ale (znowu dzisiaj pojawia się to "ale") już dłużej chyba tu nie wyrobię. Poza tym w moim mieście nie ma szans na zbyt błyskotliwą karierę. Od dwóch i pół roku uczestniczę w pajęczynie wzajemnych powiązań, każdy każdego zna, każdy każdemu winien jest jakąś przysługą. Całe miasto jest "skorumpowane", w każdym bądź razie nie chodzi tu o przekupstwo, ale o wyświadczanie przysług, aby kogoś ze sobą związać, żeby on też nam był winien kiedyś przysługę. Może jeszcze coś później dopiszę....